Rozmowy o relacjach – część 3
- 1 paź 2025
- 4 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 2 gru 2025

(z tego będzie publikacja)
Miłość bez złudzeń
W rozmowach o relacjach często wracamy do tego, jak (nie) kochać, jak się dogadać, gdzie pojawiają się trudności i radości. I choć rozmawiamy głównie o emocjach, słowach, potrzebach, coraz bardziej dostrzegam, że prawdziwa bliskość to coś więcej - to także spotkanie ciał, które „wiedzą” o sobie nawzajem znacznie więcej, niż chcemy przyznać. Okazuje się, że kiedy jesteśmy naprawdę blisko, nasze serca zaczynają bić w podobnym rytmie, a oddechy wyrównują się niemal automatycznie. Ta fizjologiczna synchronizacja, która może pojawić się już w ciągu kilkunastu sekund, jest jak niewidzialny most, który łączy nas na poziomie głębszym niż słowa.
Tę prawdę o cichym, fizjologicznym „byciu razem” warto zapamiętać - bo kiedy w codziennych rozmowach mówimy o tym, co nas łączy i dzieli, łatwo zapomnieć, że nasze ciała również wchodzą w dialog. Synchronizacja rytmu serca to dowód na to, że w dobrej relacji nasze układy nerwowe potrafią się wzajemnie uspokoić i wspierać, dając poczucie bezpieczeństwa i ukojenia. I właśnie te momenty prawdziwego oddechu, gdy możemy być razem bez maski i bez lęku, tworzą fundament, na którym może rozkwitać miłość bez złudzeń - autentyczna, trwała i pełna.
Moja przyjaciółka napisała: trafiłam na taki tekst, bardzo aktualny dla mnie:
„Bezpieczna zaplanowana egzystencja zapewnia może szczęśliwy spokój, ale nigdy nie przyniesie głębokiego ekscytującego upojenia, którego przeżywanie daje nam poczucie życia w pełni…”
(cytat: „Miłosna pasja”)
Czytając to, uświadomiłam sobie, że największe złudzenie w miłości polega na tym, że wydaje nam się, iż intensywność i namiętność to to samo co prawdziwa bliskość.
A to nieprawda.
Bliskość zaczyna się dopiero wtedy, gdy zobaczysz w drugiej osobie nie tylko jej fascynujące strony, ale też te, które Ci przeszkadzają. Kiedy poznasz jej irytujące nawyki, jej bezradność, lęki, wstyd. Kiedy zobaczysz ją w sytuacjach, w których nie jest olśniewająca. I wtedy decydujesz, że chcesz być obok takiego człowieka naprawdę.
Złudzenia są jak szkło powiększające - potrafią wzmacniać piękno, ale też zniekształcać obraz. Wchodząc w relację, często widzimy w drugiej osobie własne marzenia, a nie ją samą. Pasja potrafi to jeszcze podkręcić. A jeśli zatrzymamy się tylko w tej fazie, więź jest krucha.
Prawdziwa miłość nie jest o tym, że ktoś jest „idealny dla mnie”. Jest o tym, że wiem, kim jest - i mimo to wybieram, by zostać. Czasem pomimo, czasem właśnie dlatego.
I to jest ten moment, w którym pasja i codzienność zaczynają tańczyć razem. Nie ma już tylko żaru - jest też codzienne przyrządzanie herbaty, odkładanie skarpetek na miejsce, rozmowy o rachunkach. I dziwnym trafem… jeśli umiemy się w tym spotkać, bywa to piękniejsze niż faza, w której wszystko było perfekcyjne.
Bo miłość bez złudzeń jest spokojniejsza, ale też głębsza. To nie jest lot Ikara ku słońcu, tylko świadomość, że można wspólnie iść nawet wtedy, gdy wieje i zacina deszczem.
Taka miłość ma jeszcze jedną, cichą, ale fundamentalną zaletę. Kiedy jesteśmy z kimś, przy kim możemy być w pełni sobą - bez udawania, bez napinania się, by utrzymać „idealny” obraz - nasz układ nerwowy zaczyna funkcjonować inaczej.
W relacji opartej na akceptacji i poczuciu bezpieczeństwa spada poziom kortyzolu, a rośnie poziom oksytocyny. Nasze ciało dosłownie przełącza się z trybu „walcz lub uciekaj” na tryb „odpoczywaj i traw” - czyli na działanie przywspółczulnej części układu nerwowego. To wtedy oddech się pogłębia, serce zwalnia, napięcie w mięśniach ustępuje. Mózg przestaje być w stanie ciągłego skanowania zagrożeń, a zaczyna budować - więzi, plany, poczucie sensu.
To dlatego w dobrej relacji czujemy nie tylko radość, ale i spokój. Nie ma nieustannego „przyciągnij-odepchnij” napędzanego lękiem. Jest kojąca pewność, że ktoś naprawdę nas widzi - i zostaje.
Może właśnie dlatego miłość, która przeszła próbę prawdy, bywa spokojniejsza niż pasja, ale nie mniej intensywna. Bo intensywność można mierzyć nie tylko ilością iskier, ale głębokością oddechu, który możemy wziąć przy kimś… bez obaw, że to ostatni. Prawdziwa bliskość to nie tylko emocjonalne bezpieczeństwo, ale też biologiczne „uspokojenie” układu nerwowego.
W zdrowej, akceptującej relacji nasze ciała i umysły dosłownie zsynchronizują się na poziomie fizjologicznym - np. rytm serca, oddech, a nawet fala mózgowa mogą się wyrównać między partnerami już w ciągu kilku sekund. Badania pokazują, że tętno może się zgrać w około 10 sekund, co jest nieświadomym, ale bardzo realnym przejawem „bycia razem” na poziomie ciała.
To znaczy, że kiedy czujemy się naprawdę bezpiecznie z drugą osobą, nasze ciała „rozmawiają” ze sobą w sposób, który pomaga obniżyć napięcie i stres — jakby mówiły: „możesz odetchnąć, jesteś tu bezpieczny”.
*Źródła:
Feldman, R. (2012). Parent–infant synchrony: A biobehavioral model of mutual influences in the formation of affiliative bonds. Monographs of the Society for Research in Child Development, 77(2), 42–51. https://doi.org/10.1111/j.1540-5834.2011.00660.x
Levenson, R. W., & Gottman, J. M. (1992). Marital processes predictive of later dissolution: Behavior, physiology, and health. Journal of Personality and Social Psychology, 63(2), 221–233. https://doi.org/10.1037/0022-3514.63.2.221
Niewińska-Lewicka A., Nauka w Polsce, omawiający badania (publikowane pierwotnie w czasopiśmie „Cell Reports”) gdzie osoby słuchające tej samej historii miały zsynchronizowane tętno. https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C89293%2Cnasze-tetna-synchronizuja-sie-gdy-razem-sluchamy-opowiesci.html
Palumbo, R. V., Marraccini, M. E., Weyandt, L. L., Wilder-Smith, O., McGee, H. A., Liu, S., & Goodwin, M. S. (2017). Interpersonal autonomic physiology: A systematic review of the literature. Personality and Social Psychology Review, 21(2), 99–141. https://doi.org/10.1177/1088868316628405
Tschacher, W., Rees, G. M., & Ramseyer, F. (2014). Nonverbal synchrony and affect in dyadic interactions. Frontiers in Psychology, 5, 1323. https://doi.org/10.3389/fpsyg.2014.01323
"Niektórzy myślą, że intymność dotyczy zbliżenia. Ale intymność dotyczy prawdy. Kiedy zdajesz sobie sprawę, że możesz powiedzieć komuś swoją prawdę, kiedy możesz się mu pokazać, kiedy stoisz przed nim odkryty, a jego reakcja brzmi 'jesteś bezpieczny ze mną' - to jest intymność".
Taylor Jenkins Reid
Komentarze