Fizjologiczna synchronizacja, która może pojawić się już w ciągu kilkunastu sekund, jest jak niewidzialny most, który łączy nas na poziomie głębszym niż słowa...
Może to właśnie jest intymność: nie zbliżenie, ale zrozumienie. I chęć, by się tego uczyć. Bez osądu, z cierpliwością, czasem z humorem. Bo przecież bywa śmiesznie - jak wtedy, gdy jedno mówi „kocham”, a drugie odpowiada „wypadałoby wydorośleć przed czterdziestką”.
„Jest coś, o czym starsze kobiety młodszym nie mówią. Właściwie to wiele jest takich rzeczy, ale ta jest szczególnie istotna: że jednym z najważniejszych zadań, jakie stoją przed każdą kobietą, jest odrąbanie głowy mitycznemu smokowi romantycznej miłości”.
To było zwykłe gówno, w które weszłam po kostki, myśląc, że znajdę tam coś, co udowodni, że warto było rozwalić poprzednie życie. Weszłam, bo uwierzyłam w mit człowieka „po terapii, od zera do…”. W rzeczywistości „zero” nigdy nie zamieniło się w cokolwiek oprócz roszczeń i pustych deklaracji.
Termin powstał z połączenia słów situation (sytuacja) i relationship (związek). Oznacza relację romantyczną lub seksualną, która wykracza poza przypadkowe spotkania, ale nie spełnia kryteriów związku – zwłaszcza pod względem trwałości, lojalności, zaangażowania czy wzajemnych zobowiązań. W badaniach nad relacjami określa się to jako relacyjna niejednoznaczność (relational ambiguity) – stan, w którym osoby dzielą intymność, ale unikają jednoznacznych definicji, nazw czy oczeki
Nieufność wobec trwałości może być reakcją na doświadczenia z dzieciństwa – wielu przedstawicieli Y2K dorastało w rodzinach zmagających się z rozwodami, brakiem stabilności emocjonalnej czy nadużyciami. Pokolenie to wchodzi w dorosłość, mając silnie rozwinięty radar na manipulację, czy zależność. Z tego miejsca ostrożność wydaje się rozsądna.